czyli życie z bohaterem w trybie 24/48

List otwarty do Pana Ministra Joachima Brudzińskiego

List otwarty do Pana Ministra Joachima Brudzińskiego

Szanowny Panie Ministrze,

Kiedy piszę ten list, w Szczecinie od ponad 7 godzin trwa akcja gaszenia jednego z najbardziej rozległych i niebezpiecznych pożarów w historii naszego miasta. Piszę “naszego,” ponieważ zarówno Pan jak i ja związaliśmy swoje życie własnie ze Szczecinem -miastem, w którym pożary w centrum są tak częste jak odjazdy pociągów z Dworca Głównego.

Jednak, gdy Pan obserwuje te wydarzenie z bezpiecznej odległości domowego zacisza, mój mąż wraz z ponad dwustoma innymi funkcjonariuszami z całego powiatu naraża życie, by uratować mienie i nie dopuścić do utraty choćby jednego ludzkiego istnienia. Szkoda więc, że w programach informacyjnych będzie tylko niespełna minutowa wzmianka, o tym że “Strażacy gaszą pożar”. Zdaję sobie sprawę, że gaszenie to ich zawód, ale dlaczego jest to zawód od lat wielce niedoceniany w Polsce?

Niestety, w naszej kulturze Strażacy dawno stracili status herosów, a to dlatego, że są wszędzie. Widzimy ich bowiem już nie tylko przy pożarach, ale także przy wypadkach drogowych, przy powodziach, utonięciach i wielu innych sytuacjach. Przez swoją wszechstronność i wieczną gotowość niesienia pomocy, stali się wręcz “niewidzialni” dla narodu. Społeczeństwo, przywyczajone do tego, że za każdym razem zostanie mu udzielona pomoc, w większości już tylko wymaga i nie docenia. Ostatnio także krytykuje za odwagę walki o godne wynagrodzenie adekwatne do niebezpieczeństwa jakie niesie za sobą służba w PSP.

Panie Ministrze, w jaki sposób Polacy mogą na nowo docenić Strażaków jako Bohaterów, skoro obecny rząd, którego jest Pan przedstawicielem, nie wspiera tej grupy zawodowej? Zdaję sobie sprawę, że jest Pan jedynym z ministrów MSWiA, który w swoich wystąpieniach zawsze podkreśla, że chce pomóc, ale nie może. Argumentuje Pan swe słowa tłumacząc, że spełnienie żądań Strażaków niesie za sobą zmiany w ustawie.

Skąd ta nagła niemoc Panie Ministrze? Przecież Pana partia nie jedną już ustawę przegłosowała w trybie nocnym lub wręcz ekspresowym. Ja rozumiem, że PR jest obecnie jednym z ważniejszych aspektów kariery politycznej. Ustne wspieranie Strażaków jest więc nieodrębną częścią Pana pracy. Jednak czy naprawdę chce Pan zostać zapamiętany jako “ten, co chciał, a nie mógł?”

Nie będę wymieniać kwot jakie za swoją służbę z narażeniem życia 365 dni w roku 24/7, otrzymują funkcjonariusze PSP oraz pozostałych służb. Zna je Pan zapewne na pamięć. Proszę tylko pochylić się nad liczbami i odpowiedzieć sobie, czy przy obecnej inflacji oraz braku równorzędnych jej podwyżek w.w służbach, za kilka lat będzie komu gasić i bronić mienia oraz obywateli? Statystyki są w tym względzie bezlitosne, ale i o tym Pan wie.

Szanowny Panie Ministrze, moim listem wtóruję głosom tysięcy żon/partnerek, matek i sióstr funkcjonariuszy służb. Powielam więc głosy kobiet, które na co dzień drżą o życie swoich ukochanych, zastanawiając się, czy “on” wróci ze służby cały i zdrowy? Dokładnie jak ja teraz, kiedy zjadliwy dym z pożaru rozprzestrzenił się już na większość dzielnic Szczecina i zmusza ich mieszkańców do zamykania okien. Nikt nie wie lepiej, z jakimi demonami zmagać się muszą nasi ukochani po służbie i tylko my wiemy, jak w dodatku do bycia oddanymi swojemu krajowi funkcjonariuszami, nasi mężczyźni potrafią być także świetnymi mężami, ojcami, opiekunami, synami, braćmi i przyjaciółmi. Pan widzi tylko liczby Panie Mistrze, my widzimy ludzi.

Dlatego też Panie Ministrze, nie oczekuję od Pana odpowiedzi na ten list. Oczekuję działania.

Z wyrazami najwyższego szacunku,

Malwina Siemiątkowska
Dumna Żona Strażaka PSP

Powiedz o nas innym 🙂


4 thoughts on “List otwarty do Pana Ministra Joachima Brudzińskiego”

  • Oczywiście ja również tam uważam podwyżki jak i również większe zarobki, jak i przede wszystkim spełnienia dokładnie to czego życzy sobie służba ratowniczą, trud i ryzyko jakie ponoszą jest godne ukłonu oraz podziwu dla strażaków osobiście sama widziałam jak zmagają się z tym żywiołem i ich nie moc w tym trudnym zadaniu ale pani Malwina czy gdyby pani mąż w dniu wczorajszym udał się na 10 godzinne gaszenia pożaru w lesie i gdyby nie było o tym głośno to utworzyla by pani taki.post ? Zapewne nie bo nie miał by rozgłosu była to sytuacja taka sama jak każda inna gdzie jest ogień jadą strażacy i uważa. Pani mąż napewno zdaje sobie sprawę z zagrożenia gaszac pożar w lesie w domu czy tak jak wczoraj. Czemu o innych sytuacjach nie jest głośno czemu nie idzie pani z innymi żonami i strzałami po swoje bezpośrednio do ministra czemu pani takiego listu nie napisala 3 miesiące temu. Była to sytuacja jak milion innych wcześniej gdzie strażacy poświęcali całe dnie na gaszenia innego pożaru uważam że wszyscy ludzie dali się ponieść medialnej nagonce która pisze to co ma być nagonka dla ludzi. Oczywiście napewno było to zaniedbanie właściciela ale tym już zajmą się inni nie my i ten nie potrzebny szum. Zaraz połowa pewnie będzie chora przez ten dym. Polecam bezpośrednio idąc się do ministra i dochodzić tego co wam się należy

    • Droga Kateino, dziękuję za Twój komentarz. Z tego, co napisałać (choć trudno czyta się wypowiedź bez znaków przestankowych) wnioskuję, że nie podoba Ci się forma listu otwartego do Pana Ministra Brudzińskiego. Co do Towjego pytania o to, czy w innym przypadku napisałabym ten list. Oczywiście, bo nie chodzi mi o rozgłos medialny, co zaznaczyłm wyraźnie na końcu swojego apelu mówiąc, że nie oczekuję odpowiedzi, tylko działania. Rozumiem też, że jak część naszych rodaków uważasz, że ryzyko utraty życia przez funkcjonariuszy PSP z twz “pierwszej linii”, za każdym razem jak idą do pracy, to błahostka. Dla mnie, jako żony Strażaka natiomiast (jak i dla żon/partnerek Policjantów) każdorazowe wyjście męża/partnera na służbę, to kwestia życia lub śmierci.Pytasz dlaczego nie idę bezpośrednio do Ministra? Nie ukrywam, że schlebiłaś mi bardzo zakładając, że mnie wysłucha. Uważam, że mam większą siłę przebicia, publikując list otwarty, aniżeli pukając do drzwi kancelarii w Warszawie. Ot co. Nie rozumiem natomiast o jakiej nagonce i na kogo, mówisz. Dlatego pozostawię tę kwestię bez komentarza. Co do wydarzeń w Szczecinie, to winowajców będą szukać biegli i nie mnie to rozstrzygać. Słowem końca, dziękuję Ci za Twoją opinię, ponieważ dzięki Tobie dowiedziałam się, że można patrzeć na Strażaków inaczej niż jako na Bohaterów. Na szczęście dla mnie Strażacy i funkcjonariusze pozostałych służb podlegających MSWiA zawsze byli, są i będą Bohaterami, i temu zagadnieniu właśnie poświęcony jest mój blog. Pozdrawiam ciepło. Malwina

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

eleven + one =