czyli życie z bohaterem w trybie 24/48

Dzień Matki 2018: wywiad z Katarzyną Pawłowską – Mamą najbardziej niesamowitego Strażaka, o jakim słyszałam

Dzień Matki 2018: wywiad z Katarzyną Pawłowską – Mamą najbardziej niesamowitego Strażaka, o jakim słyszałam

Z okazji Dnia Mamy 2018, chciałabym Wam wszystkim przedstawić sylwetkę niesamowitej kobiety, którą los obdarował jeszcze bardziej niesamowitym synkiem, który do cna oddany jest Straży i pożarnictwu. Nie było by w tej historii nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że Mateuszek znany szerszej publiczności jako “Mały Strażak” od urodzenia walczy z MDP czyli z “mózgowym porażeniem dziecięcym”.  Ten niesamowity duet (chociaż w skład rodzinki wchodzi także super Tata i rewelacyjny starszy syn Olek) skradł już serca mieszkańców, artystów oraz Strażaków PSP i OSP ze Szczecina i okolic, którzy dzielnie kibicują Mateuszkowi “Małemu Strażakowi” i pomagają rozwijać jego pasję i miłość do Straży Pożarnej…

Kochani, przed Wami Mama na 102 “Mateuszka Małego Strażaka” 🚒 oraz Olka: Katarzyna Pawłowska ❤

Pozwól że zacznę tak bezpośrednio…Jak to jest być Mamą Największego, a za razem najbardziej oddanego sprawie pożarnictwa fana Straży w Polsce?

Bycie mamą fana Straży Pożarnej jest niezwykle fascynujące i mobilizujące. Jego miłość do pożarnictwa zaczęła się dość wcześnie…Pewnego dnia, na spacerze, gdy Mateusz miał 1,5 roku, na widok wozu strażackiego aż zapiszczał z radości… i wtedy już wiedziałam że to miłość od pierwszego wejrzenia. Od tamtej pory stał się więc Mateuszkiem “Małym Strażakiem”, a w jego fascynacji i zachwytem Strażą Pożarną wspomagają nas lokalne jednostki OSP, PSP oraz przyjaciele, rodzina i mnóstwo ludzi dobrej woli.

Czy mogłabyś przybliżyć nam swoją sytuację jako Mamy Mateuszka “Małego Strażaka”, wszak dzisiaj obchodzimy Dzień Matki.

Jestem mamą dwóch ananasów Olka i Mateusza. Mam to szczęście że chłopaki po prostu są. Widząc ich uśmiechy i radość to dla mnie nagroda za wszystko. Bycie mamą dwóch chłopaków, co pewnie potwierdzi wiele mam, to wyzwania i zmagania, ale też i wielka frajda. Codziennie zmagamy się z różnymi rzeczami, problemami z czymś nowym, ale jestem zdania że jesli coś nas nie zabije, to tylko doda nam skrzydeł.
Trzeba sobie dać szansę na to by być matką-wariatką i co dzień żyć z wyzwaniem jakim jest choroba Mateusza (MDP)… Ale musi tez być siła, by się nie poddawać tylko wstać rano, wypić kawę i dalej walczyć… Historia Mateuszka jest taka: Mateusz urodził się jako wcześniak, więc początek swojej drogi miał bardzo trudny..mój początek jako mamy wcześniaka również łatwy nie był, ponieważ musiałam nauczyć się z tym żyć i podjąć decyzję, czy się poddam, czy zawalczę o lepsze jutro… Mimo złości na wszystko i rozgoryczenia postanowiłam podjąc walkę o to, by jak najwięcej zyskać dla jego zdrowia. Musiałam sobie w głowie wszystko poukładać i nauczyć się żyć z diagnozą jaką postawiono i działać. Szukałam gdzie się dało, czytałam tyle ile napisano na temat MDP, pukałam do różnych drzwi, wszystko po to, żeby zyskać jak najwięcej wiedzy i umiejętności. czasem patrząc na to wszystko byłam i jestem syzyfem. Gdy jedna rzecz szła do przodu, to dziesięć zdążyło się posypać… ale zaciskałam dzielnie zęby, żeby nie stracić sił, ani zapału… Ważne, że chęci były i są wciąż, a były też i momenty załamania…a wtedy w kość dawała mi bezsenność. W sumie, pierwsze 2-3 lata były jak totalny Matrix, wszystko się kręciło wokół Mateuszka i naszych prób zatrzymania dla niego jak największej ilości czasu.. trzeba było działać, nie biadolić….miałam więc wybór albo iśc z wyprostowaną piersią do przodu, albo się poddać i zapaść się w sobie. Na szczęście jestem silną kobietą i dokonałam wyboru najlepszego dla moich dzieci, bo gdybym się poddała moje “ananasy” nie miałyby dziś mamy.

Skąd u Mateuszka ta fascynacja Strażą? Czy jest ona częścią waszego codziennego życia? 

Mateusz, jak już wspomniałam wcześniej, mając 1,5 roku obdarzył miłością Straż. Z każdym dniem przeradzało się to w pasję, którą pielegnujemy cały czas…Jest dla niego jak tlen, jest czymś, co po gorszym czasie stawia go znowu do pionu… jest dla niego plastrem i terapią, miłością i największym marzeniem. Fascynacja jaką Mateusz ma względem Straży jest też dla niego formą przetrwania. Właśnie pod tym kątem też go rehabilitujemy, mówiąc np. że Strażak musi mieć siłę i, że się nigdy nie poddaje… Co najpiękniejsze, on poprzez tą fascynację rewelacyjnie poddaje się często mało przyjemnej rehabilitacji, i bardzo dzielnie znosi jej trudy…przecież bycie Strażakiem zobowiązuje do honorewgo zachowania…

Jakie rady jako Mama małego fascynata Straży dałabyś Mamą innych maluchów, którzy kochają Straż tak jak Mateuszek, lub są nią po prostu zafascynowani?

Czasem mamy szukając sposobu, by wspomóc swoje dzieci by się nie poddawały, muszą zrobić pierwszy krok, by naprowadzić/pokazać/zainteresować dziecko trzeba wsłuchać sie w jego potrzeby i podglądać, co go najbardziej interesuje… wtedy jest dużo łatwiej. Może więc pozwólcie dzieciom na miłość do tego, co kochają, wspierajcie swoje dzieciaki w ich pasjach, i dajcie możliwość wyboru tej miłości i po prostu bądźcie z nimi w tym.

Czego byś życzyła sobie jako Mamie na tegoroczny Dzień Matki?

Sobie bym życzyła….zdrowia dzieci, nie przestawać byc optymistką, i by wystarczyło mi sił…

Czy zechciałabyś dodać coś tak zupełnie od siebie, dla młodych Mam, których dzieciaczki walczą z MDP?

Chyba przede wszystkim najpierw trzeba zacząć od siebie, od tego by się oswoić z sytuacją i pozwolić sobie na łzy i słabość…potem trzeba się podnieść zakasać rękawy i działać…To wszystko co sie wydarzyło w moim życiu nazwalam “przewrotem majowym” o 180 stopni…Mateusza urodziłam w maju, stąd imię synka. Zmieniłam się bardzo na lepsze, nabrałam pewności siebie i wiem, że to co robię ma sens. Nabrałam też dużo pokory.. były i są dni ciężkie… czasem nawet bardzo, ale nie przytłaczam się tym, co było i co już przeszliśmy… żyję tu i teraz, i tu i teraz działam.
Wyciągajcie więc z życia, drogie Mamy, co się da! W każdym, nawet najmniejszym geście, czynie, czy sytuacji szukajcie siły dla siebie, by każdy dzień był dla Was dobrym dniem. Moim zdaniem optymizm i bezwarunkowa miłość to podstawa. Mnie też się świat zawalił, też wyłam z bólu, też pytałam dlaczego…ale odpowiedzi nie dostaniemy. Dziś, po 7 latach, wiem, ile kosztuje bycie mamą dziecka z MPD, ile nocy bez snu, ile łez wzruszeń, i  jaki ogrom wszystkiego trzeba znieść, i jak często zacisnąć zęby…dziś cieszę się tym, co mam, z dzieci, pasji Mateusza Strażą, z życia, słońca, chmur…Dziś wiem, że niezależnie od przeciwności losu wszystko jest w naszych rękach….Rękach Mam 🙂
Never give up!!!

 

Jeśli chcielibyście poznać przygody Mateuszka Małego Strażaka i zobaczyć jak wiele osób wspiera go w jego miłości do Straży Pożarnej, oto  link do jego profilu na FB MatiStrażak
🤗

 

Powiedz o nas innym 🙂


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

10 − ten =